Żądamy nie władzy nad światem lub Polską; prosimy jedynie, by w Polsce współczesnej traktowano lekarzy na równi z końmi, z „końskiego”, że tak powiem, punktu widzenia.

Prof. Mieczysław Michałowicz

http://www.oil.org.pl/res/img/img/nil/gazeta/n200703.pdf

 

Strona główna
Aktualności
Finanse NFZ
Archiwum.
Niepubliczni
Linki
Prawo
Leki
Procedury
Strajk
Poradnik
Druki
Kontrole
Galeria fotografii
Pisma
Federacja
Stowarzyszenie
NFZ
Forum
RODO

SNRL


SZOI

 

 

 

 

 

Informacja w sprawie zaświadczeń 500+ dla niepełnosprawnych

Szanowni Państwo,

Ustawodawca przyznając świadczenie 500+ osobom niezdolnym do samodzielnej egzystencji, nie wprowadził zmian w katalogu nieodpłatnych zaświadczeń i orzeczeń dla osób majacych prawo do świadczeń finansowanych przez NFZ – dlatego lekarze powinni traktować to zaświadczenie – tak jak każdy inny dokument wydawany na życzenie pacjenta i pobierać za niego opłatę zgodną z cennikiem danej placówki. Wszelkie uwagi w tym zakresie powinny być kierowane do twórców tej legislacji.
ZUS za to zadbał o siebie biorąc 2,5 proc. prowizji od rządu za to zadanie.

 

500+ dla niepełnosprawnych to tysiące dodatkowych pacjentów w POZ

1 października wejdzie w życie ustawa o świadczeniu uzupełniającym dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji (tzw. 500+ dla niepełnosprawnych). Według szacunków ZUS, o świadczenie może się ubiegać nawet 850 tysięcy osób. Większość z nich zjawi się w przychodniach POZ po zaświadczenie o stanie zdrowia.

- Już teraz w praktykach lekarzy rodzinnych obserwujemy pierwszą falę tych osób, a spodziewamy się, że będzie ich coraz więcej - przyznaje ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg. - Wnioski o to świadczenie można składać bowiem do marca 2020 r. W perspektywy lekarzy to tysiące dodatkowych pacjentów, przychodzących tylko po zaświadczenia i ograniczających dostęp do lekarza tym, którzy potrzebują pomocy ze względu na stan zdrowia. Zbliża się przecież sezon infekcyjny, w którym w przychodniach POZ zawsze jest tłoczno.

Kto przyjdzie po zaświadczenie? Aby otrzymać świadczenie uzupełniające trzeba złożyć wniosek wraz z orzeczeniem o niezdolności do samodzielnej egzystencji (lub orzeczeniem o całkowitej niezdolności do pracy i niezdolności do samodzielnej egzystencji albo orzeczeniem o zaliczeniu do I grupy inwalidów wydanym przed 1 września 1997 r. przez komisję lekarską).
Jeśli ktoś nie ma takiego orzeczenia albo upłynął okres, na który zostało ono wydane, do wniosku trzeba dołączyć zaświadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza nie wcześniej niż na miesiąc przed złożeniem wniosku.

Ekspert Porozumienia Zielonogórskiego zwraca uwagę na jeszcze dwie kwestie:
- Zaświadczenie o stanie zdrowia potrzebne do wniosku jest ważne tylko miesiąc - dodaje Joanna Szeląg. - Pamiętajmy też, że zaświadczenia, wydane na drukach OL-9 wymaganych przez ZUS lub N19 (KRUS) są płatne przez pacjenta, zgodnie z cennikiem obowiązującym w przychodni.

 

List otwarty do Prezesa NFZ dr Andrzeja Jacyny

Szanowny Panie Prezesie, 

My niżej podpisani, reprezentujący organizacje skupiające polskich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (lekarzy rodzinnych), zawsze kierujemy się dobrem polskiego Pacjenta. Mając na uwadze jak najlepszą jakość i rozwój systemu ochrony zdrowia, przekonani iż adresujemy te słowa do Osoby zdeterminowanej w pracy na rzecz zdrowia Obywateli, lekarza, humanisty, a zarazem praktyka, wobec publicznie wypowiedzianych słów na temat podstawowej opieki zdrowotnej, oświadczamy co następuje:

podstawowa opieka zdrowotna, zarówno w Polsce jak i na świecie, jest fundamentem racjonalnego, dostępnego i przyjaznego systemu ochrony zdrowia. Od ponad 25-ciu lat POZ zapewnia holistyczną, ciągłą opiekę wszystkim pacjentom i jest gwarancją stabilności oraz dostępności systemu ochrony zdrowia. 

Nie należy zapominać, że ten fundament tworzą ludzie: lekarze, pielęgniarki i położne, którzy związali z POZ swoje życie zawodowe. Lekarze rodzinni, a także inni specjaliści pracujący w opiece podstawowej codziennie realizują opiekę nad pacjentami, zapewniając im najlepszą możliwą diagnostykę, profilaktykę i leczenie, pomimo ograniczonych środków finansowych, ogromu biurokracji i braków kadrowych, które z roku na rok są coraz bardziej dotkliwe. 

W POZ w ubiegłym roku zrealizowano ponad 170 mln porad, co daje ok. 700 tys. porad dziennie. To ogromna, tytaniczna wręcz praca, realizowana przez tysiące zaangażowanych lekarzy, pielęgniarek, położnych POZ.

Analizując wyniki badań satysfakcji pacjentów, to POZ jest najlepiej ocenianym przez polskich Pacjentów elementem systemu i gwarantem jego stabilności i dostępności, to w POZ nie ma kolejek, a pacjenci są obsługiwani w sposób kompleksowy na tyle, na ile pozwalają możliwości prawne i finansowe. 

Lekarze rodzinni, którzy założyli własne praktyki, decydując się na ryzyko związane z funkcjonowaniem w realiach działalności gospodarczej zasługują na najwyższe uznanie – bo nie tylko leczą, ale również organizują opiekę zdrowotną podopiecznym, często rezygnując przez wiele lat z urlopów, życia rodzinnego – bowiem zwłaszcza w mniejszych ośrodkach brak kadr jest dojmujący. To dzięki temu, że tylu lekarzy rodzinnych prowadzi prywatne praktyki, zawierając kontrakty z NFZ, POZ nie zadłuża się i pomimo skromnych środków – zapewnia opiekę pacjentom. Lekarze rodzinni nie mają zapewnionego czasu na edukację, rozwój naukowy – wszystko co realizują, odbywa się w ich czasie wolnym (weekendy, wieczory). 

Wysoka jakość i efektywność systemu zdrowia na świecie zawsze wynika ze stałego wzmacniania opieki podstawowej, która jako jedyna jest w stanie zapewnić kompleksową, dostępną pacjentowi opiekę, natomiast rolą organizatora systemu jest zapewnienie możliwości efektywnej współpracy ze strukturami opieki specjalistycznej, szpitalnej i opieki doraźnej. 

Prosimy o szacunek dla zintegrowanego podejścia, które odpowiada za efektywność opieki medycznej w POZ, gdzie lekarz rodzinny - zaufany przewodnik i doradca diagnozuje i leczy swoich pacjentów. Szanujmy, że POZ ciężko pracuje, mając do dyspozycji nie 20% (co jest standardem światowym) lecz jedynie 13% środków płatnika. 

Polską medyczną racją stanu jest nade wszystko edukacja obywateli -zarówno zdrowotna, jak i dotycząca działania systemu ochrony zdrowia. Róbmy to wspólnie, naprawiajmy system, domagajmy się odpowiedniego finansowania, ale proszę nie obarczać winą za niedomogi systemu ciężko pracujących ludzi. To nieprawda, że „od POZ zaczyna się całe zło”. Nie ma naszej zgody na taką narrację. 

Profesjonaliści medyczni, opiekujący się Pacjentami na poziomie podstawowym, a zarazem często zaangażowani społecznicy rozumieją swoją rolę w systemie, a będąc w dialogu z organizacjami pacjenckimi, publicznym nabywcą świadczeń i wszystkimi podmiotami w systemie wyrażają stanowczo i solidarnie wobec Pana oczekiwania, iż Pana wypowiedzi będą formułowane w sposób przemyślany i rzetelny. 

Jacek Krajewski
Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie

dr hab. Tomasz Tomasik
Prezes Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas
wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej (PTMR) 

 

Prezes NFZ szykuje wojnę z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej

Porozumienie Zielonogórskie sprzeciwia się wprowadzeniu standardu rachunku kosztów w podmiotach leczniczych POZ, które ma wejść w życie od przyszłego roku. Zdaniem Federacji, taki obowiązek uderzy szczególnie w małe poradnie lekarzy POZ, przysparzając lekarzom niepotrzebnej biurokratycznej pracy kosztem czasu dla pacjentów, którego i tak brakuje. Ponadto Federacja domaga się udziału w pracach, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, które obecnie odbywa się bez jej udziału, choć w dużej mierze dotyczą POZ.

W Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji trwają prace nad standardem rachunku kosztów w podmiotach leczniczych, wprowadzanym na podstawie noweli ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych z dnia 22 lipca 2014 roku, która wchodzi w życie 1 stycznia 2020 r. Art. 31 lc ust. 6 wprowadza zapis, zgodnie z którym wszyscy świadczeniodawcy, którzy zawarli z NFZ umowy o udzielanie świadczeń zdrowotnych będą zobowiązani do stosowania standardu rachunku kosztów opracowanego według zaleceń zawartych w rozporządzeniu ministra zdrowia. Oznacza to, że od 1 stycznia przyszłego roku każdy świadczeniodawca, niezależnie od formy prawnej prowadzonej działalności, ilości zatrudnionego personelu, liczby pacjentów czy zakresu realizowanych świadczeń będzie zobowiązany do prowadzenia bardzo szczegółowego rachunku kosztów. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego wykracza on znacznie poza rachunki prowadzone dla potrzeb własnych czy rozliczeń fiskalnych.
- W naszej opinii, nowela przygotowana przez ówczesnego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza jest zbyt daleko idąca i nie może się ostać w obecnie projektowanym kształcie - mówi wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski. - Nie sposób bowiem wymagać, by np. jednoosobowo udzielający świadczeń lekarz lub małe praktyki POZ przygotowywały szczegółowy rachunek kosztów według standardów, którym sprostać mogą jedynie wykwalifikowane służby księgowe dużych podmiotów leczniczych. Lekarze POZ przyjmują dziennie po kilkudziesięciu pacjentów i już teraz są zbyt obciążeni biurokratycznymi i nikomu niepotrzebnymi czynnościami. Dodawanie im kolejnych czasochłonnych i absurdalnych obowiązków jest nie do przyjęcia. Spowoduje to również niechęć młodych lekarzy do podjęcia pracy w POZ.
Zarząd Federacji Porozumienia Zielonogórskiego zwrócił się w tej sprawie do prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, przedstawiając swoje uwagi do projektowanych zmian i wnosząc o włączenie do prac nad nimi także swoich przedstawicieli. Prace te dotyczą w dużym stopniu podmiotów podstawowej opieki zdrowotnej, a mimo to Federacja nie została o nich poinformowana. W piśmie do prezesa AOTMiT podano wiele mówiący o standardach informacyjnych przykład: informacja o organizowanej konferencji dotyczącej projektu prac nad standardem rachunku kosztów w podmiotach leczniczych została zamieszczona na stronie internetowej agencji na dzień przed jej terminem, co uniemożliwiło udział w niej przedstawicielom Porozumienia Zielonogórskiego. Federacja zapowiada interwencje w tej sprawie u ministra zdrowia i prezesa NFZ. 

 

Prezes NFZ szykuje wojnę z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej

4 lipca br. prezes NFZ Andrzej Jacyna wypowiedział wojnę lekarzom rodzinnym. Uczynił to na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Organizacji Ochrony Zdrowia, którego tematem była sytuacja szpitali wojewódzkich.

Podczas dyskusji dotyczącej problemów z obsadą dyżurów, stwierdził, że lekarze rodzinni powinni mieć obowiązek obsady dyżurów w nocnej pomocy lekarskiej.

Zarzucił im „wyłgiwanie się” od pracy, gdy faktycznie przyjmują chorych przez 50 godzin w tygodniu, wykonując blisko 170 mln porad rocznie i będąc najlepiej ocenianym przez polskich chorych elementem systemu opieki zdrowotnej i gwarantem jego stabilności. 

Mówiąc to wykazał się ignorancją i nieznajomością polskich oraz międzynarodowych przepisów dotyczących tego sektora ochrony zdrowia, a także amnezją, gdyż m.in. jednym z  głównych powodów powstania Porozumienia Zielonogórskiego w 2003 roku była właśnie groźba narzucenia lekarzom rodzinnym w Polsce dodatkowej, całodobowej i całorocznej opieki nad pacjentami zadeklarowanymi do ich praktyk. Doprowadziło to wówczas do kryzysu w podstawowej opiece zdrowotnej i uświadomiło rządzącym fundamentalną rolę lekarzy rodzinnych.

Prezes Jacyna zapowiedział zmiany ustawowe i przygotowanie ich projektów do połowy października i oświadczył: Myślę, że po wyborach to jest czas na stoczenie twardej dyskusji z tym towarzystwem…

Ponadto zdradził swoją wizję systemu podstawowej opieki zdrowotnej: od POZ-u zaczyna się wszelkie zło i później już idzie w górę, konsekwencje wydarzeń są znane, rozbicie, kiedyś były takie fajne ZOZ-y na poziomie powiatów, gdzie było wszystko naraz i lekarze się przemieszczali z jednego miejsca do drugiego wedle życzenia dyrektora tej jednostki – jakoś to działało, no wadą było to, że system polegał na dzieleniu na podziałki, tam gdzieś na poziomie województwa. No ale jak przypomnimy sobie współpracę pomiędzy poszczególnymi zakresami świadczeń, to ona była dużo lepsza niż dzisiaj. I trzeba szukać rozwiązań żeby to zrobić…

Słowa Jacyny wstrząsnęły całym środowiskiem lekarzy rodzinnych. Są głęboko oburzeni a Zarząd Porozumienia Zielonogórskiego skierował już do premiera skargę w tej sprawie. 

- (…) Jakiekolwiek administracyjne nakazy i zakazy, nawet Prezesa NFZ, nie poprawią opieki nad pacjentem, jeśli zostaną wprowadzone arbitralnie, wbrew dotychczasowym doświadczeniom i wspólnym ustaleniom. (…) Nasze zdumienie budzi także to, że dotychczasowe relacje Federacji Porozumienie Zielonogórskie z Ministerstwem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia układały się należycie. (…) Wypowiedzenie takich poglądów, na kilka dni przed rozpoczęciem rozmów o nowych wspólnych projektach jest odebrane przez Federację jako świadoma chęć niedopuszczenia do ich pozytywnego finału - napisał w liście do Mateusza Morawieckiego prezes PZ Jacek Krajewski. 

- Najbardziej szokujące jest to, że prezes NFZ tęskni za przywróceniem socjalistycznego systemu podstawowej opieki zdrowotnej, której problemy do dziś pamiętają nasi starsi pacjenci i leczący ich wówczas lekarze. Nie dał sobie komunizmu z piersi wyrwać? – mówi Marek Twardowski

- Najgorsze, że Jacyna mając wieloletnią znajomość systemu ochrony zdrowia w Polsce – udowodnił to przecież mówiąc m.in. o starzejących się lekarzach rodzinnych, ich niedoborach oraz problemach z rezydenturą w podstawowej opiece zdrowotnej – chce swoje winy w zarządzaniu zrzucić na innych by utrzymać się na stołku prezesa – komentuje Tomasz Zieliński.

- Obraża nas nie tylko jego ignorancja ale przede wszystkim arogancja. Jak można nazwać nas towarzystwem, z którym po wyborach trzeba będzie twardo dyskutować? A może to premier powinien twardo podyskutować z prezesem jeszcze przed wyborami? I wytłumaczyć, że chorzy pacjenci nie oczekują powrotu do socjalistycznej służby zdrowia z poziomem, który reprezentowała – zastanawia się Marek Sobolewski.

Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski kończy swój list do premiera RP słowami:

Środowisko, które reprezentujemy wykonuje razem z całym naszym społeczeństwem ciężką pracę dla sprostania dzisiejszym wyzwaniom i wkłada ogromny wysiłek w umożliwienie Pacjentom uzyskiwanie świadczeń na poziomie spełniającym wymogi aktualnej wiedzy medycznej oraz zapewnienie jak najlepszej dostępności. Opinie Prezesa Jacyny są dla nas głęboko krzywdzące, budzą rozgoryczenie i wzburzenie. Liczymy na to, że Pan Premier jako zwierzchnik Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia wyciągnie wobec nieprzemyślanych opinii tego urzędnika stosowne konsekwencje. 

Natomiast w piśmie, które zostało przesłane do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, Jacek Krajewski pyta:
1. Czy wypowiedź Prezesa NFZ jest oficjalnym stanowiskiem kierowanego przez Pana Resortu?
2. Czy, po przeprowadzonych wyborach, planowana jest zmiana dotychczasowego modelu organizacyjnego i właścicielskiego POZ?
3. Kto będzie odpowiadał za chaos wywołany wdrażaniem pomysłów Prezesa NFZ Andrzeja Jacyny?


POZ OK jako uzupełnienie POZ PLUS

Przygotowany przez Porozumienie Zielonogórskie projekt pilotażu opieki koordynowanej POZ OK jest w fazie uzgadniania szczegółów z NFZ i resortem zdrowia. Odbyła się już seria spotkań w tej sprawie i planowane są kolejne.

Od lipca ub. r. trwa pilotaż programu opieki koordynowanej POZ PLUS. Prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski podkreśla, że stworzony przez Federację projekt POZ OK nie powstał w opozycji, ale stanowi uzupełnienie dla programu POZ PLUS. Zawiera wiele nowych elementów, ale przede wszystkim dotyczy innych podmiotów.

- W projekcie POZ PLUS uczestniczą przede wszystkim duże podmioty lecznicze, zaś nasz projekt adresowany jest do mniejszych przychodni, mających pod opieką do 5-10 tys. pacjentów - wyjaśnia Jacek Krajewski. - Według naszej koncepcji, w projekcie będą mogły wziąć udział także małe praktyki lekarzy rodzinnych, które nie zatrudniają specjalistów. Zatem równoległa realizacja obu projektów da możliwość prowadzenia opieki koordynowanej przez całą POZ.

W projekcie POZ OK dużą wagę przykłada się do edukacji i profilaktyki. Jednak opierają się one o inne założenia niż w POZ PLUS. Porozumienie Zielonogórskie proponuje oprzeć się nie na bilansach zdrowotnych, ale na badaniach przesiewowych, przeprowadzanych według wytycznych towarzystw naukowych i celowanych w kierunku ściśle określonych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego oraz chorób przewlekłych. Według projektu są to m.in.: nadciśnienie tętnicze, cukrzyca typu 2, dyslipidemie, nadwaga lub otyłość, niewystarczająca aktywność fizyczna, uzależnienie od palenia tytoniu, nadużywanie alkoholu, stresujący tryb życia, obciążenie rodzinne występowaniem chorób sercowo-naczyniowych. Przewiduje się również w ramach POZ wykonywanie lub kierowanie na badania przesiewowe w kierunku najczęstszych chorób, nowotworowych: raka jelita grubego, raka szyjki macicy i raka piersi. Poza badaniami przesiewowymi, w ramach programu profilaktycznego w projekcie POZ OK proponuje się także interwencję edukacyjno-behawioralną, indywidualna i grupową, która ma skłonić osobę z odwracalnymi czynnikami ryzyka chorób sercowo-naczyniowych do zmiany stylu życia.

Drugim obszarem pilotażu POZ OK jest, podobnie jak w POZ PLUS, program opieki koordynowanej nad chorymi przewlekle, oparty m.in. o wdrażanie indywidualnych planów opieki medycznej oraz dostęp do poszerzonego zakresu badań diagnostycznych i konsultacji lekarzy innych specjalności. Program ten dedykowany będzie pacjentom z rozpoznaniem cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, stabilnej choroby wieńcowej, migotania przedsionków i przewlekłej niewydolności serca. Ma on być prowadzony przy ograniczeniu do minimum nowych obowiązków sprawozdawczych, związanych z ewidencjonowaniem realizowanych świadczeń i monitorowaniem jakości opieki.

 

Wszystko o zmianach w prawie na jednym portalu

Tu można nie tylko dowiedzieć się o aktualnych zmianach prawa, ale i wziąć aktywny udział w konsultacjach, wyrażać swoje opinie i zgłaszać uwagi. Wystarczy się zarejestrować. Pod adresem https://www.monitorowanieprawa.pl/ ruszył portal monitorowania prawa, utworzony w ramach projektu „Zdrowe Prawo – Zdrowe Firmy – Zdrowi Ludzie – podniesienie jakości i promocja procesu monitorowania legislacji”, realizowanego przez Lubelski Związek Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców w partnerstwie z Federacją Porozumienie Zielonogórskie. Portal został stworzony w celu ułatwienia monitorowania stanowienia i zmian prawa w Polsce oraz możliwości opiniowania zmian prawa przez związki, instytucje i osoby prywatne. Jego główną częścią jest lista aktualnie konsultowanych zmian aktów prawnych wraz z możliwością wyrażenia swojej opinii na ten temat. Serwis informacyjny jest otwarty, korzystanie z niego jest bezpłatne i ogólnie dostępne. Jednak w celu tworzenia opinii oraz możliwości wypełnienia testu kompetencyjnego i uzyskania certyfikatu należy się zarejestrować. Jak zapewniają twórcy portalu, rejestracja jest łatwa i intuicyjna, a w portalu znajduje się dział pomocy. Głównym celem projektu „Zdrowe Prawo – Zdrowe Firmy – Zdrowi Ludzie – podniesienie jakości i promocja procesu monitorowania legislacji” jest poprawa jakości i skuteczności monitorowania zmian legislacyjnych. To nie tylko portal, ale także szkolenia z zakresu prawa gospodarczego i pracy, ze szczególnym naciskiem na przepisy mające wpływ na działalność leczniczą. Ponadto wkrótce zostanie opublikowany poradnik, w którym w przystępny sposób przedstawiono praktyczne zagadnienia związane ze skutecznym monitorowaniem prawa.

 

Twarde rozmowy przynoszą efekty

Wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski:

Rok 2018 był szczególny, bo dobitnie pokazał rządowi, że musi szanować środowisko medyczne i się z nim liczyć. Zdecydowano, że należy informatyzować służbę zdrowia i wprowadzono obowiązek wystawiania zwolnień w formie elektronicznych. Tymczasem mamy w Polsce najwyższy w Europie odsetek czynnych zawodowo lekarzy-emerytów, wśród których nie wszyscy są gotowi do informatyzacji. Jednocześnie przy dramatycznym niedoborze kadr należy zrobić wszystko, by zachować ich w systemie. To jeden z powodów, dla którego wszelkie zmiany związane z informatyzacją trzeba wprowadzać ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie, w uzgodnieniu ze środowiskiem, po uprzednim przygotowaniu. Nowe rozwiązania muszą być wcześniej testowane. Temu służą pilotaże, które powinny być tak organizowane, by wsłuchiwać się w głos środowiska, analizować ich przebieg i eliminować wady. Tego wszystkiego zabrakło przy wprowadzaniu eZLA i w efekcie wciąż kilka proc. lekarzy nie wystawia zwolnień w tej formie. Wprawdzie przesunięcie terminu wejścia w życie tego obowiązku o kilka miesięcy, a także pewna elastyczność, z jaką ZUS podchodzi do wystawiających zwolnienia papierowe, można uznać za sukces naszego środowiska, to jednak można było uniknąć niepotrzebnych emocji. Nigdzie na świecie służba zdrowia nie jest całkowicie zinformatyzowana, więc i nie ma na to szans także w Polsce. Rządzący też muszą mieć świadomość, że największą bolączką naszego systemu ochrony zdrowia jest jego niedofinansowanie, a informatyzacja nie zastąpi konieczności zwiększenia nakładów na tę dziedzinę.

W kolejnych etapach informatyzacji planuje się wprowadzenie e-recepty i e-skierowania. Pozostaje mieć nadzieję, że rząd wyciągnie wnioski z doświadczeń związanych z wdrożeniem eZLA, uniknie błędow i tym razem projekty będą lepiej przygotowane. Nie wyobrażam sobie np. żebyśmy mogli zaakceptować wprowadzenie e-recepty bez uprzedniego zdjęcia odpowiedzialności lekarzy za refundację leków. Minister zdrowia obiecał to w porozumieniu, kończącym protest rezydentów na początku tego roku. Z niecierpliwością czekamy na projekt aktu prawnego w tej sprawie. Miał on być gotowy do końca grudnia br., więc zostało niewiele czasu. Ta kwestia musi być uporządkowana, lekarz nie może być bowiem taryfikatorem refundacji, nie jest to jego rolą. W naszej opinij jest to jedno z ważniejszych zadań ministra zdrowia na przyszły rok.

Wśród kwestii, o które Porozumienie Zielonogórskie walczyło w mijającym roku, jest jedna, którą można uznać za ogromny sukces. Udało się uzgodnić takie warunki pracy i wynagrodzenia w POZ, które umożliwiły podpisanie aneksów do umów z NFZ do końca przyszłego roku. Jest to na pewno osiągnięcie, ale warto podkreślić, że dojście do kompromisu wymagało wielu trudnych rozmów i licznych spotkań. Nasza determinacja się opłaciła, dzięki czemu pacjenci POZ mają zapewnione bezpieczeństwo na cały 2019 rok.

 

Rok 2018: Partnerstwo i większe zrozumienie

Utrzymanie na stałym poziomie parytetu w finansowaniu POZ i doprowadzenie do przesunięcia o kilka miesięcy terminu wejście w życie eZLA - to zdaniem prezesa Porozumienia Zielonogórskiego Jacka Krajewskiego główne sukcesy mijającego roku 2018 dla POZ, w których swój ważny udział miała Federacja.

- W POZ wiele się działo i jakkolwiek nie osiągnęliśmy wszystkiego, co chcieliśmy, to jednak wiele spraw udało się załatwić z korzyścią dla naszego środowiska - mówi prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski. - Bez wątpienia jedną z takich spraw, kluczowych dla funkcjonowania POZ w najbliższej przyszłości, jest utrzymanie poziomu finansowania. Udało się także przekonać decydentów, że obowiązek wystawiania zwolnień w formie tylko elektronicznej należy przesunąć, dzięki czemu nie wszedł on w życie 1 lipca, tylko 1 grudnia. Decydenci zrozumieli, że część lekarzy nie jest jeszcze gotowa do eZLA i choć nasz postulat nie do końca został spełniony, to jednak uzyskany kompromis należy zaliczyć do sukcesów. Dzięki zyskaniu tych kilku miesięcy większa liczba lekarzy zdołała się przygotować do wystawiania zwolnień elektronicznych i uniknęliśmy totalnego chaosu. To jedna z naszych zasług.

Prezes Porozumienia Zielonogórskiego podkreśla, że przedstawicielom Federacji podczas często trudnych rozmów udało się w wielu przypadkach doprowadzić do kompromisu i do partnerstwa z rządzącymi. Przykładem może być kwestia ustawy o POZ, która budzi szereg zastrzeżeń środowiska. Ustawa wykluczyła z pracy w POZ ok. tysiąca lekarzy, którzy według ustawy nie spełniają określonych kryteriów. Porozumienie Zielonogórskie rozpoczęło w tej sprawie batalię.

- Decydenci zrozumieli, że zapisy ustawy są zbyt rygorystyczne, zwłaszcza przy takich brakach kadrowych, z jakimi mamy do czynienia w Polsce. Jest nadzieja, że sporne zapisy zostaną zmienione - uważa Jacek Krajewski.

Rola Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie to nie tylko walka o interesy środowiska i wpływ na kształt tworzonego prawa. To także działania praktyczne na rzecz swoich członków, jak choćby dbałość o ich bezpieczeństwo prawne.

- Wiele wprowadzonych rozwiązań budzi problemy interpretacyjne, które rozwiązują nasi eksperci - dodaje Jacek Krajewski. - Ten rok był dla nas kolejnym, uzasadniającym potrzebę istnienia takiej struktury, jaką jest Federacja .

Mijający rok obfitował w wydarzenia ważne dla całego systemu ochrony zdrowia. Swoje żądania przestawiały kolejne grupy pracownikow, m.in.: rezydenci, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności, laboranci. W opinii prezesa Porozumienia Zielonogórskiego protesty kiepsko wynagradzanych pracowników ochrony zdrowia odegrały pozytywną rolę. Uświadomiły bowiem opinii publicznej, jak bardzo niedofinansowany jest cały system, a także to, że o bezpieczeństwie zdrowotnym pacjentów nie decydują tylko lekarze i pielęgniarki, ale wielu innych przedstawicieli zawodów medycznych, którzy również mają prawo do godnych zarobków.

 

 

 

List do Prezesa NFZ


Zielona Góra, 29 czerwiec 2018 roku

Pan Andrzej Jacyna

Prezes NFZ

Panie Prezesie,

W związku z kończącym się w dniu 30 czerwca br. okresem kontraktowania świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej Zespól Negocjacyjny Federacji Porozumienie Zielonogórskie informuje, że przedstawione na następny okres kontaktowania warunki finansowania POZ są, zdaniem członków naszej organizacji, nie do zaakceptowana. Brak uwzględnienia specyfiki funkcjonowania tego segmentu ochrony zdrowia, a w szczególności coraz słabszej motywacji do pracy tu lekarzy w każdym wieku, spowoduje narastający niedobór kadr, co będzie skutkować ograniczoną dostępnością pacjentów do medyków, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach. Brak konsekwencji postępowania w zakresie wzmacniania POZ spowoduje nakręcanie spirali chaotycznego operowania środkami przeznaczonymi na finansowanie świadczeń i zmierza ku metodzie „gaszenia pożarów” czyli przeznaczania pieniędzy nie tam, gdzie są one najbardziej potrzebne, tylko tam, gdzie jest silniejszy lobbing czy presja. Brak konsekwentnej strategii budowania systemu opartego o silny i dobrze funkcjonujący POZ, a nie na odpowiedzi na zmówienie polityczne, doprowadzi już wkrótce do poważnego kryzysu w ochronie zdrowia. 

Panie Prezesie,

Ze względu na dobro pacjentów, tym razem, nasi członkowie przystępują do pracy bez zakłóceń w funkcjonowaniu ich placówek od początku lipca. Okres, na jaki zawieramy teraz umowę - to trzy miesiące. Uważamy nasze obecne negocjacje za zawieszone, ale nie zakończone. Już wkrótce wrócimy do nich, ponieważ problem pozostał, a jego rozwiązanie musi nastąpić do 1 października br.


Zespół Negocjacyjny Federacji Porozumienie Zielonogórskie



Od lipca dostępność do lekarzy rodzinnych może się pogorszyć

Porozumienie Zielonogórskie sprzeciwia się pominięciu podstawowej opieki zdrowotnej w ostatnich zmianach planu finansowego NFZ. Podczas dzisiejszych (20 czerwca) rozmów zespołu negocjacyjnego Porozumienia Zielonogórskiego z prezesem NFZ Andrzejem Jacyną nie doszło w tej sprawie do konsensusu.

NFZ przeznacza dodatkowo 1,5 mld zł na większość działów ochrony zdrowia. Ani grosza więcej nie trafi tylko do podstawowej opieki zdrowotnej. Oznacza to, że procentowo nakłady finansowe na POZ spadną. A przecież miało być inaczej.

- Według wielokrotnych deklaracji Ministerstwa Zdrowia i NFZ rola podstawowej opieki zdrowotnej w całym systemie miała być wzmacniana – przypomina Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. - Tymczasem okazuje się, że jeszcze bardziej słabnie. Malejący odsetek nakładów finansowych na POZ w odniesieniu do pozostałych działów świadczy o tym dobitnie. Podczas dzisiejszego spotkania z prezesem NFZ wyraziliśmy nasz kategoryczny sprzeciw wobec takiego traktowania POZ i niewywiązywania się z wcześniejszych obietnic.

Głównym tematem dzisiejszego spotkania było aneksowanie umów od 1 lipca 2018 r. na świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej. Kwestia finansowania POZ wiąże się z tym bezpośrednio. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego, prezes NFZ przedstawił propozycje, które nie uzupełniają ubytku procentowego nakładów finansowych na POZ. Nie zgadzając się na gorsze traktowanie lekarzy POZ, zespół negocjacyjny Porozumienia Zielonogórskiego podkreślał pogarszające się warunki wykonywania świadczeń i przeciążenie pracą. W opinii federacji taka sytuacja będzie skutkować ograniczeniem dostępności do lekarzy rodzinnych, na czym najbardziej ucierpią pacjenci.





POZ PLUS - program niemożliwy do realizacji przez małe przychodnie

- Celem programu pilotażowego POZ PLUS ma być weryfikacja założeń modelu opieki koordynowanej POZ, szczególnie w małych podmiotach. Wiele wskazuje na to, że tak się nie stanie. W pierwszym terminie do konkursu na realizację programu zgłosiły się przede wszystkim duże podmioty. Jednym z powodów są wymagania konkursowe, możliwe do spełniania przez dużych świadczeniodawców, np. szpitale. Ten pilotaż nie spełni zatem swojego celu - mówi ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Andrzej Zapaśnik. Ten brak zainteresowania ze strony mniejszych świadczeniodawców nie dziwi ekspertów Porozumienia Zielonogórskiego, którzy od początku mieli liczne zastrzeżenia do sposobu przygotowania programu pilotażowego i przez ostatni rok zgłaszali je na każdym etapie konsultacji projektu, niestety bezskutecznie. Przypomnijmy, że zarząd Federacji nie rekomenduje swoim członkom przystąpienia do pilotażu, przy którym w jej opinii popełniono już na wstępie kardynalne błędy. Jeden z ważniejszych zarzutów dotyczył zakresu świadczeń zdrowotnych objętych pilotażem POZ PLUS, który zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego nie jest oparty na dowodach naukowych, a ponadto jest niedostosowany do rzeczywistych potrzeb zdrowotnych pacjentów i kompetencji lekarza POZ.
- Podnosiliśmy m.in. kwestie bilansów zdrowia dla dorosłych - mówi ekspert PZ Andrzej Zapaśnik. - W naszej opinii zakres badań bilansowych jest zbyt szeroki. Np. u osób dorosłych w wieku 20-35 lat nie ma potwierdzonej naukowo konieczności wykonywania badań krwi związanych m.in. z oceną ryzyka sercowo-naczyniowego, o ile wykonywano je wcześniej. Jednocześnie brakuje tego, co jest potrzebne, jak choćby kierowania pacjentów na badania przesiewowe chorób nowotworowych: raka piersi, raka szyjki macicy oraz raka jelita grubego. Kwestionariusz bilansowy jest nadmiernie rozbudowany. Zawarte w nim szczegółowe dane medyczne nie są płatnikowi potrzebne do prawidłowego rozliczenia świadczenia. Zastrzeżenia Porozumienia Zielonogórskiego dotyczą też zakresu badań dodatkowych w programach chorób przewlekłych. Federacja zwraca uwagę na liczne badania wysokospecjalistyczne (m.in. bodypletyzmografia, SPECT, angioTK), które wykraczają poza kompetencje diagnostyczne lekarza POZ i zwykle wykonywane są w ośrodkach przyklinicznych, a nie w poradniach specjalistycznych współpracujących z POZ.
- Kolejna kwestia, to wymagania organizacyjne i sprawozdawcze, które przekraczają zasoby kadrowe oraz możliwości administracyjne mniejszych placówek - dodaje Andrzej Zapaśnik. - Minimalny wskaźnik realizacji bilansów dorosłych, którego niezrealizowanie grozi rozwiązaniem umowy, jest 2-3 krotnie zawyżony. Zakłada, że lekarz z listą 2500 pacjentów oraz współpracująca z nim pielęgniarka będą wykonywali średnio po dwie wizyty związane z bilansami dorosłych dziennie i poświęcali na to po 30-40 minut. Takie założenie jest kompletnie nierealne, a to tylko jeden z przykładów. Od roku przesyłaliśmy do NFZ merytoryczne uwagi w sprawie programu, ale nie zostały one uwzględnione. Z przykrością stwierdzamy, że wskazuje to na dotychczasowy brak woli współpracy ze strony urzędników funduszu odpowiedzialnych za projekt, a podstawą rozwijania opieki koordynowanej na całym świecie jest właśnie umiejętność współpracy pomiędzy różnymi jej interesariuszami i uwzględnianie racji
.

 

 

E- zwolnienia - tak, ale gdy system będzie gotowy

W przychodni tłumy pacjentów i większość potrzebuje zwolnienia z pracy. Kolejka posuwa się nadzwyczaj szybko, bo lekarz po badaniu tylko kliknie w klawiaturę i chory może spokojnie udać się do domu, bo jego zaświadczenie o niezdolności do pracy w sekundę dotarło do ZUS i pracodawcy. Żadnych papierów, które można zgubić, wszystko pod kontrolą. Tak to ma wyglądać po 1 lipca br., gdy lekarz już nie będzie mógł wystawić zwolnienia w formie tradycyjnej. Czy to realne? Zdaniem lekarzy, którzy od lat mają w praktyce do czynienia z różnymi systemami informatycznymi, mającymi im ułatwić pracę - to się nie może udać. 
- Bardziej prawdopodobna jest inna wizja: tłum pacjentów potrzebujących zwolnienia, a system właśnie się zawiesił na godzinę czy dwie, jest awaria dostępu do sieci, albo przedłużają się prace konserwacyjne zaplanowane na środek nocy - mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. - Ludzie się denerwują, czemu trudno się dziwić, ale lekarz jest bezradny. Nie może bowiem wypisać zwolnienia na tradycyjnym druczku. Druczków już nie ma. Wreszcie system zaczyna działać. Lekarz zostaje ze stosem danych pacjentów wymagających zwolnienia i wprowadza je do komputera. Tych danych może być wiele: w okresie wzmożonego zachorowania na infekcje przyjmujemy po kilkudziesięciu, a nawet więcej pacjentów dziennie. Zator w kolejce robi się coraz większy, pacjenci tracą resztki cierpliwości. Takie pesymistyczne wizje podsuwa doświadczenie. Wystarczy przeanalizować liczbę komunikatów na stronach różnych instytucji (w tym ZUS i NFZ) o przerwach w dostępie do wszelkich systemów. Uruchomienie niektórych z nich (np. e-płatnik) trwało latami i wiązało się z wielokrotnymi zmianami, zanim wszystko zaczęło w miarę działać. Obawy te są tym bardziej uzasadnione, że z systemem związanym z e-zwolnieniami także są problemy, choć obecnie z tej formy korzysta zaledwie 10 proc. lekarzy. Aż strach pomyśleć, co się stanie gdy, będą do tego zmuszeni wszyscy.
- Ten proces powinien być rozłożony na kilka lat - uważa Wojciech Pacholicki. - W okresie przejściowym musi istnieć możliwość wypisywania także papierowych zwolnień, choćby na wypadek nieuniknionych awarii i innych problemów technicznych. Porozumienie Zielonogórskie, wraz przedstawicielami największych organizacji lekarskich, które współpracują ze sobą w ramach Porozumienia Organizacji Lekarskich ( Porozumienie Zielonogórskie, Naczelna Izba Lekarska, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy oraz Polska Federacja Pracodawców Prywatnych Ochrony Zdrowia) przyjęło wspólne stanowiska w sprawie obligatoryjnego wprowadzenia elektronicznych zwolnień lekarskich od 1 lipca 2018 r. Organizacje nie zgadzają się na ograniczania wydawania druków ZUS ZLA i wprowadzenie e-zwolnień od dnia 1 lipca 2018 roku. Uważają, że obowiązkowe wprowadzenie e-zwolnień spowoduje ograniczenie dostępności pacjentów do lekarzy i czasu poświęcanego na leczenie. POL zwróciło się do minister rodziny, pracy i polityki społecznej o odroczenie terminu wprowadzenia e-zwolnień. 

Stanowisko przedstawione na spotkaniu z Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Warszawa, dnia 4 kwietnia 201 8 roku. 

Pani Minister 
Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej 
Elżbieta Rafalska 


Reprezentując na dzisiejszym spotkaniu środowisko lekarzy, pracodawców i właścicieli podmiotów leczniczych skupionych w Naczelnej Izbie Lekarskiej, Federacji Porozumienie Zielonogórskie i Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy oświadczam, że stanowisko w sprawie elektronicznych zwolnień lekarskich jest wspólne i niezmienne. 

Środowiska te nie akceptują 1 lipca 2018 roku jako terminu początku obligatoryjnego wypisywania przez lekarzy e-zwolnień. 

Obecny stan infrastruktury informatycznej w Polsce, szczególnie w rejonach wiejskich małych miast nie gwarantuje bezpiecznego i bezawaryjnego funkcjonowania tego projektu. 

Późne, bo dopiero od 23 lutego, rozpoczęcie prac nad stworzeniem środowiska testowego w celu przygotowania aplikacji gabinetowych do obsługi elektronicznych zwolnień powoduje skrócenie okresu wdrażania tego oprogramowania w podmiotach leczniczych. Projekt tak raptownego wprowadzania e-zwolnień nasili problemy kadrowe w systemie opieki zdrowotnej. Ciągle nakładanie nowych obowiązków, szczególnie na lekarzy POZ, gdzie wypisuje się najwięcej zwolnień, spowoduje nasilenie wyjazdów młodych lekarzy za granicę i niechęć do podejmowania pracy w podstawowej opiece zdrowotnej. 
Naczelną zasadą organizacji systemu ochrony zdrowia jest, aby lekarze diagnozowali i leczyli pacjentów, a biurokracją, w tym wypisywaniem druków e-ZLA, powinien zajmować się personel pomocniczy. W tym celu należy takie osoby wyszkolić, zatrudnić w podmiotach leczniczych i zapewnić ich finansowanie. Aby wprowadzić to rozwiązanie należy zatem wcześniej poczynić inwestycje w sprzęt i kadry medyczne. 

Nie przeprowadzono pilotażu zaproponowanego rozwiązania na dużej populacji np, jednego województwa, co stawia pod znakiem zapytania wystarczający stopień przepustowości platformy PUE ZUS w sytuacji wykorzystywania jej przez wszystkich piszących zwolnienia w Polsce w jednym czasie. 

Niepowodzenie tego projektu zagrozi realizacji całej strategii e-zdrowia. 

Odpowiedzialność za opóźnienia i niepowodzenia spowodowane źle i pośpiesznie wprowadzonym projektem elektronicznych zwolnień spadnie na lekarzy, a skutki odczują pacjenci. Forsowane rozwiązań „na silę" spowoduje efekt odwrotny od zamierzonego. Projekt e-zwolnień powinien być realizowany po 1 lipca 2018 r. jako fakultatywny dla lekarzy, a nie obligatoryjny. Naszym zdaniem, korzyści z wypisywania zwolnień w sposób elektroniczny, po wyeliminowaniu wszelkich niedogodności, po pewnym czasie spowodują przystąpienie lekarzy do tego programu. 

W załączeniu przedkładam dwa stanowiska w sprawie e-zwolnień: 

1. Stanowisko Porozumienia Organizacji Lekarskich ws. e-zwolnień 
2. Stanowisko Porozumienia Organizacji Lekarskich ws. wydawania przez ZUS druków zwolnień lekarskich 

W imieniu: 
Naczelnej Izby Lekarskiej 
Federacji Porozumienie Zielonogórskie 
Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy 

Piotr Watoła





Załączniki: 
- stanowisko_w_sprawie_e_zla.pdf
- stanowisko_w_sprawie_wydawania_przez_zus_drukow_zla.pdf

Komunikat dla wystawiających zlecenia na zaopatrzenie w wyroby medyczne.

Federacja PZ informuje, że w dniu 31 stycznia 2018 r. ogłoszone zostało Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 stycznia 2018 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wykazu wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie (Dz. U. 2018 r. poz. 281). Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia, tj. w dniu 3.03.2018 roku. Rozporządzenie wprowadza nowe wyroby medyczne, takie jak: P.134 – Zbiornik na insulinę do osobistej pompy insulinowej do 5 sztuk, limit finansowania 45 zł z 30% udziałem własnym pacjenta (raz na miesiąc). P.135 –Sensor/Elektroda do Systemu Ciągłego Monitorowania Glikemii w czasie rzeczywistym (CGM – RT) do 4 sztuk, limit finansowania 600 zł z 30% udziałem własnym pacjenta (raz na miesiąc). P.136 – Transmiter/Nadajnik do Systemu Ciągłego Monitorowania Glikemii w czasie rzeczywistym (CGM – RT), limit finansowania 1 000 zł za 1 sztukę z 30% udziałem własnym pacjenta (raz na 8 miesięcy). W kodzie P.099 rozszerzono kryterium przyznawania wyrobów stomijnych o pacjentów z wyłonioną przetoką ślinową, limit finansowania 400 zł do 90 sztuk (raz na miesiąc), kod CZS: P.099.PS .

Istotną zmianą jest również zwiększenie limitu ilościowego środków absorpcyjnych w grupie P w lp. 100 i lp. 101 z 60 sztuk do 90 sztuk na miesiąc przy zachowaniu miesięcznego limitu ceny tj. 90 złotych. W przypadku pacjentów którzy otrzymali i zrealizowali zlecenie na środki absorpcyjne, przed datą wejścia w życie w/w przepisów nie obowiązuje limit ilościowy tj. do 90 sztuk. W sytuacji, gdy zlecenie było wystawione przed wejściem w życie nowelizacji i nie zostało zrealizowane przed dniem obowiązywania nowych przepisów, wówczas osoba uprawniona kierując się względami medycznymi i stanem zdrowia świadczeniobiorcy może zdecydować o podniesieniu limitu do 90 sztuk

ZUS ogranicza lekarzom możliwość wystawiania zwolnień

Od lutego br. każdy lekarz może otrzymać tylko 4 bloczki z drukami ZUS/ZLA, służącymi do wystawiania zwolnień z pracy z powodu choroby, w marcu dostanie 3 bloczki, w kwietniu 2, a od maja zaledwie jeden. Jak informują oddziały ZUS-u, wprowadzane ograniczenia wiążą się z tym, że od lipca br. lekarze będą mogli wystawiać tylko zwolnienia drogą elektroniczną. W informacji dla lekarzy ZUS "nadmienia", że nie można mieć większej liczby druczków.
Porozumienie Zielonogórskie alarmuje: ograniczenia są zbyt drastyczne, bo nie wszyscy mają w swoich gabinetach systemy informatyczne gotowe do sprawnego wystawiania e-zwolnień. W wielu przychodniach trwają jeszcze prace nad ich wdrożeniem, więc restrykcyjne zasady wprowadzane przez ZUS mogą odbić się negatywnie na pacjentach, których stan zdrowia wymaga przerwy w pracy.
- Ograniczenia ZUS-u są tym bardziej zaskakujące, że dotykają nas w pełni sezonu "grypowego", gdy mamy zwiększoną liczbę infekcji - podkreśla Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.- W tym okresie zdarza się, że dziennie wystawiamy po kilkanaście zwolnień. Tymczasem jeden bloczek zawiera 25 druków. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy lekarzowi zabraknie formularzy, a jednocześnie nie jest jeszcze przygotowany do wystawiania e-zwolnień, zwłaszcza że ma na to czas do lipca. Najgorsza sytuacja będzie miała miejsce od maja, gdy lekarz zostanie na cały miesiąc z jednym bloczkiem, który może wykorzystać w ciągu kilku dni. Co wtedy? Zawodowa odpowiedzialność nie pozwala na wysłanie do pracy chorego pacjenta. W takim przypadku możemy jeszcze skorzystać z druku Mz-L-1 i zapewne wielu kolegów sięgnie po tę możliwość. Problem w tym, że jest to tylko usprawiedliwienie nieobecności w pracy, natomiast nie upoważnia do otrzymania zasiłku chorobowego. Zatem straci pacjent.
Porozumienie Zielonogórskie stoi na stanowisku, że e-zwolnienia, obowiązujące od lipca, powinny mieć formę fakultatywna, a nie obligatoryjną. Federacja zwróciła się w tej sprawie do minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

 

Ani maszyny, ani bogowie. System ochrony zdrowia oczami lekarza

Samorząd lekarzy wzywa do paraliżu

 

Rekordowa liczba porad i badań w POZ

W pierwszym półroczu tego roku lekarze POZ udzielili 77 milionów porad, co oznacza, że do końca roku będzie ich 153-155 mln. To rekordowa liczba w stosunku do ubiegłych lat. Z roku na rok rośnie także liczba badań diagnostycznych zleconych przez lekarzy POZ. Federacja Porozumienie Zielonogórskie na swoją prośbę otrzymała dane zgromadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia, pochodzące ze sprawozdań 6250 świadczeniodawców POZ. Odnoszą się one do wszystkich działających w systemie opieki zdrowotnej podmiotów podstawowej opieki zdrowotnej, są zatem jedynym wiarygodnym i pełnym źródłem. Z informacji NFZ wynika, że w pierwszym półroczu 2017 r. lekarze POZ udzielili 77 milionów porad, podczas gdy w 2016 r. było ich 151 mln, w 2015 r. - 146 mln, a w 2014 - 148 mln. Imponująco wygląda także liczba badań zleconych i wykonanych przez lekarzy POZ. W roku 2014 było ich ok. 101 mln , w roku 2015 - ok. 97,5 mln, w roku 2016 - ok. 108,5 mln, a tylko w pierwszym półroczu tego roku - ponad 54 mln.Ta liczba może być jeszcze większa, ponieważ, jak zaznacza NFZ, 131 świadczeniodawców nie sprawozdawało wykonywanych badań. Warto też zaznaczyć, że z poprzednio przyjętego przez byłych decydentów rozwiązania uzależniającego wysokość stawki kapitacyjnej od poziomu realizacji badań diagnostycznych, podwyższoną stawkę kapitacyjną z tego tytułu otrzymało 77 proc. świadczeniodawców POZ. Obecnie w Polsce na ogólną liczbę 36 640 939 pacjentów zadeklarowanych do lekarzy rodzinnych bezpłatne świadczenia w systemie służby zdrowia może otrzymać 34 093 900 . Ponad 2,5 mln pacjentów, którzy złożyli do lekarzy POZ deklaracje fundusz określa jako osoby nieubezpieczone czyli negatywnie zweryfikowane.

 

Stanowisko Federacji PZ w sprawie protestu lekarzy rezydentów

 

Federacja Porozumienie Zielonogórskie zdecydowanie popiera postulat środowiska lekarzy rezydentów, aby w możliwie szybkim tempie zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia w Polsce. Jest to ruch niezbędny, aby nasi pacjenci mogli być leczeni na wysokim poziomie, a pracownicy ochrony zdrowia mogliby być wynagradzani godnie, adekwatnie do ciężkiej pracy, którą wykonują. Nasz kraj musi zrobić wszystko, aby w obliczu wyzwań dla systemu ochrony zdrowia, jakim jest m.in. starzenie się społeczeństwa, nie dopuścić do tego, aby absolwenci studiów medycznych wyjeżdżali za granicę. Jako lekarze prowadzący podmioty lecznicze apelujemy o uwzględnienie w głównych priorytetach naszego państwa odbudowanie i odmłodzenie kadr medycznych.

 

 

 

Lekarze pracują dużo z powodu deficytu kadr i niedoborów finansowych 

 

MZ: Lekarze pracują dużo z powodu deficytu kadr i niedoborów finansowych

 

 

Oświadczenie OZZL w sprawie kolejnych przypadków śmierci lekarzy na dyżurach .

Bydgoszcz dnia 8 września 2017r.

Oświadczenie

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy z niepokojem odnotowuje kolejne przypadki śmierci lekarzy w czasie pełnienia dyżurów medycznych. Nie ma wątpliwości, że – bardziej lub mniej bezpośrednią – przyczyną tych tragedii było przepracowanie. Lekarze w Polsce pracują zdecydowanie za dużo i – w większości przypadków – są do tego zmuszani przez swoich pracodawców. Przyczyną tego jest wielki niedobór lekarzy w stosunku do potrzeb. Bez tej nadmiernej pracy lekarzy  szpitale nie mogłyby funkcjonować.  Przepracowani lekarze stanowią jednak zagrożenie dla siebie i swoich pacjentów. 

Odpowiedzialność za doprowadzenie do takiej sytuacji spada na kolejne rządy RP, z obecnym włącznie. Publiczna ochrona zdrowia nie była i nadal nie jest priorytetem dla rządzących. Jest jedynie wykorzystywana do walki politycznej i propagandy.

Niedobór lekarzy stanowi tylko jeden z wielu objawów kryzysu publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Innymi objawami są ogromne kolejki do leczenia i badań, zadłużenie szpitali, niesprawiedliwie niskie wynagrodzenia personelu medycznego, braki kadrowe w innych zawodach medycznych.

Praprzyczyną wszystkich tych patologii jest ogromny niedobór środków przeznaczonych na lecznictwo w stosunku do zakresu bezpłatnych świadczeń zdrowotnych. Tymczasem kolejne rządy, włącznie z obecnym, przeprowadzają coraz to nowe pseudoreformy,  pod hasłem „uszczelniania” publicznej ochrony zdrowia, byleby tylko uzasadnić niepodnoszenie nakładów. Nie zmieniają tego faktu doraźne dodatki, jak zapowiadana ostatnio „specustawa” o dopłacie z budżetu państwa do NFZ, czy pieniądze przeznaczane przez poprzednie rządy dla szpitali pod hasłem kolejnych „restrukturyzacji”. Wręcz przeciwnie – utrwalają one patologiczny system, w którym lepszy lub gorszy dostęp do leczenia zależy od kaprysów rządzących lub ich doraźnych interesów.   

Pracownicy ochrony zdrowia, obok pacjentów są drugą wielką grupą społeczną krzywdzoną przez takie działania. Na nich spada bowiem krytyka i niezadowolenie chorych z trudnego dostępu do leczenia, oni muszą „łatać dziury” wynikające z niedoboru personelu medycznego, ich zaniżone wynagrodzenia są buforem łagodzącym niedostateczne nakłady na  lecznictwo. Są oni zmuszani moralnym szantażem do akceptacji złych warunków pracy, niskich wynagrodzeń i pracy ponad siły, a ich próby buntu przeciwko tej sytuacji przedstawiane są jako działania na szkodę chorych.

Odnosi się to również do lekarskich dyżurów. Powszechne zatrudnianie dyżurujących lekarzy na podstawie umów cywilno prawnych jest pretekstem do omijania przepisów o czasie pracy. Lekarze stają się wówczas formalnie „przedsiębiorcami”, nie pracownikami. Nie ma jednak faktycznych przeszkód aby również ich objąć przepisami o czasie pracy. Takie rozwiązanie stosuje się np. wobec kierowców. OZZL zwracał się wielokrotnie do kolejnych ministrów zdrowia o wprowadzenie takiego rozwiązania, spotykając się zawsze z odmową. Nawet obecny minister, głoszący opinię, że swoboda gospodarcza jest ostatnim argumentem, który będzie on brał pod uwagę przy reformowaniu służby zdrowia, twierdzi, że nie może objąć przepisami o czasie pracy lekarzy kontraktowych ze względu na konieczność poszanowania ich.. swobody gospodarczej. Można domniemywać zatem, że faktycznym priorytetem rządu jest utrzymanie niskich nakładów na publiczną ochronę zdrowia, nawet jeżeli odbywa się to kosztem zdrowia i życia lekarzy i pacjentów.  

OZZL po raz kolejny wzywa Ministra Zdrowia i Premier RP do przygotowania przepisów, które spowodują, że wszyscy lekarze pracujący w publicznej ochronie zdrowia, również ci, zatrudnieni na podstawie umów cywilno prawnych będą objęci przepisami o czasie pracy, aby zapobiec kolejnym przypadkom śmierci z przepracowania i aby nie narażać zdrowia i życia chorych, oddanych pod opiekę przemęczonym lekarzom.  Niech ta regulacja stanie się bodźcem, który zmusi do dalszych i głębszych reform, poprawiających faktycznie stan publicznej ochrony zdrowia w Polsce.

Krzysztof Bukiel – przewodniczący ZK OZZL

 

 

Pracowite wakacje lekarzy rodzinnych

Koniec wakacji, czas powrotów do domu i codziennych obowiązków. Niektórzy narzekają na problemy z zaadaptowaniem się do pracy po dłuższym wypoczynku. Stres pourlopowy dotyczy niemal każdego - poza większością lekarzy rodzinnych, dla których wakacje to okres szczególnie pracowity.
Wielu z nich od lat w ogóle nie może sobie pozwolić nawet na kilka dni oddechu od codziennej pracy. Dotyczy to zwłaszcza jednoosobowych praktyk lekarskich w małych ośrodkach. W takich miejscach trudno im znaleźć zastępstwo, a to warunek, by lekarz podstawowej opieki zdrowotnej mógł skorzystać z wakacji (dodajmy: jeśli pracuje na własny rachunek, to o płatnym urlopie nie ma mowy; z własnej kieszeni musi też płacić osobie, która go zastąpi). Nie można po prostu zamknąć przychodni i zostawić pacjentów. Tymczasem w ogóle brakuje lekarzy, więc często znalezienie zastępstwa, szczególnie w wioskach graniczy z cudem. Jeśli ktoś sądzi, że z powodu wakacji przychodnie świecą pustkami, bo większość pacjentów wędruje po górach lub opala się na plażach - myli się. Nierzadko potrzebujących porady lekarskiej jest w tym okresie jeszcze więcej niż zwykle.
-W wielu miejscach obserwujemy wręcz wzmożony wakacyjny ruch pacjentów - mówi lekarka Anna Osowska z Warmińsko-Mazurskiego Związku Lekarzy Pracodawców. - Generują go dwie grupy. Pierwsza z nich to osoby, które pracują za granicą i przyjeżdżają do swoich rodzinnych miejscowości na urlop. One zgłaszają się do swoich lekarzy rodzinnych nie tylko z powodu nagłego zachorowania, ale przede wszystkim po to, by zrobić różnego rodzaju badania. Nie odbieramy tego negatywnie: to też sygnał zaufania do swojego lekarza rodzinnego. Drugą „wakacyjną” grupą są ci pacjenci, którzy latem przemieszczają się do nieraz odległych od swojego miejsca zamieszkania miejscowości. Biwakują, odwiedzają swoich bliskich, itp., a przytrafia się im przykra niespodzianka zdrowotna. Szukają wówczas pomocy w najbliższej przychodni. Na Mazurach nie brakuje urlopowiczów, więc i pacjentów w lipcu i sierpniu mamy więcej. Jednak nie narzekamy, bo dla większości z nas praca jest także pasją - dodaje Anna Osowska.

Lekarze zapowiadają na październik strajk głodowy

Kilkudziesięciu lekarzy na Śląsku głoduje 

Brakuje chętnych na medycynę rodzinną

19 maja w wielu krajach, w tym w Polsce, obchodzony jest Światowy Dzień Lekarza Rodzinnego (World Family Doctor Day).

Jednak polscy lekarze rodzinni nie mają wielu powodów do radosnego świętowania - z niepokojem patrzą w przyszłość swojej specjalizacji. 
- Już teraz jest nas za mało, a średnia wieku w niektórych regionach przekracza 59 lat - mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. - Brakuje następców, sytuacja staje się naprawdę dramatyczna. Spójrzmy na twarde dane: Ministerstwo Zdrowia przyznało w tegorocznym wiosennym postępowaniu 324 miejsca rezydenckie w dziedzinie medycyny rodzinnej. Chętnych było zaledwie 55 osób. To tendencja bardzo niepokojąca i jeśli nic się nie zmieni, za kilka lat nie będzie komu w Polsce świętować 19 maja. A kto będzie leczył pacjentów w POZ? Zwłaszcza, że według planów resortu za kilka lat mają to być wyłącznie specjaliści medycyny rodzinnej. 
Według informacji MZ, najwięcej młodych lekarzy w tegorocznym naborze wybrało specjalizację z medycyny rodzinnej w województwie mazowieckim - 13 osób. Na Podkarpaciu i Pomorzu zdecydowało się na nią po 7 osób, na Śląsku 6. W pozostałych województwach specjalizację rozpoczną pojedyncze osoby. Na Opolszczyźnie, gdzie było 10 miejsc rezydenckich, nie znalazł się nikt zainteresowany.

Nowe obowiązki dla lekarzy POZ wprowadzone „tylnymi drzwiami”

Od 26 stycznia b.r. lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, a nie jak dotąd specjaliści medycyny sportowej, mają wydawać orzeczenia o stanie zdrowia dla kandydatów do szkół sportowych.

Wynika to ze zmian ustawy Prawo oświatowe. Nowe przepisy wprowadzono bez konsultacji ze środowiskiem, a wielu lekarzy jeszcze o nich nie wie - tegoroczna rekrutacja do szkół zacznie się za kilka miesięcy i wtedy należy spodziewać się szturmu na przychodnie.
Nowe przepisy dotyczą rekrutacji do „klasy I publicznej szkoły podstawowej sportowej, publicznej szkoły podstawowej mistrzostwa sportowego, oddziału sportowego w publicznej szkole podstawowej ogólnodostępnej lub oddziału mistrzostwa sportowego w publicznej szkole podstawowej ogólnodostępnej lub do klasy wyższej niż I w tych szkołach, w przypadku gdy szkolenie w danym sporcie rozpoczyna się w tej klasie”. Zdaniem ustawodawcy, do kwalifikacji w tych przypadkach wystarczy ocena lekarza podstawowej opieki zdrowotnej podczas badania bilansowego, w którym kwalifikuje się ucznia do grupy na zajęciach wychowania fizycznego. W ustawie mówi się o „bardzo dobrym stanie zdrowia”, jako o warunku przyjęcia ucznia do szkoły sportowej.
- Sprzeciw budzi sposób nakładania na nas nowych obowiązków bez konsultacji i w przepisach, które nie dotyczą bezpośrednio ochrony zdrowia - komentuje ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg, która od lat walczy z absurdem wszelkiego rodzaju zaświadczeń, po które pacjenci często bez podstaw prawnych przychodzą do lekarzy POZ. - Nie chodzi tu tylko o dodatkową pracę, ale przede wszystkim o odpowiedzialność. Zwracam uwagę, że mamy decydować o możliwości intensywnego uprawiania sportu przez dzieci, ale nie mamy ani kryteriów, na jakich mamy się opierać, ani innych wytycznych. To nieporozumienie.

"Rząd utrwala biedę w ochronie zdrowia"

Żeby państwo przestało strajkować

Dlaczego projekt przyjęto „po cichu”

Aby doprowadzić polską służbę zdrowia do

zadowalającego poziomu brakuje nam aż 40 mld zł w skali roku

 

Portugalia w całym kraju w strajku uczestniczy ponad 90 proc. lekarzy.

Będzie wojna o „mapę drogową” i pieniądze na zdrowie?

Lekarze na antydepresantach i psychotropach.

Ta ustawa miała być jak konstytucja



Porozumienie Zielonogórskie rozczarowane projektem ustawy o POZ




W opinii Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie projekt ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej z dnia 30 grudnia 2016 r. w przedstawionym kształcie nie spełnia oczekiwań środowiska medycznego i pacjentów. W stanowisku przesłanym Ministerstwu Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie zgłosiło szereg krytycznych uwag wobec projektu. Ponadto PZ stwierdza, że poza samą definicją lekarza, pielęgniarki i położnej POZ, projekt ten nie wnosi istotnych zmian w funkcjonowaniu podstawowej opieki zdrowotnej. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego projekt nakłada nowe obowiązki na lekarzy rodzinnych bez określenia sposobów ich realizacji, zwłaszcza w zakresie koordynacji oraz funkcjonowania zespołu POZ. Porozumienie Zielonogórskie zauważa też, że określenie w proponowany sposób finansowania nowych zadań w podstawowej opiece zdrowotnej może spowodować nałożenie nowych dodatkowych obowiązków de facto bez globalnego i istotnego zwiększenia nakładów.
Jednym z ważniejszych mankamentów projektu jest w opinii PZ brak precyzyjnego określenia roli podstawowej opieki zdrowotnej w całym systemie ochrony zdrowia - w szczególności ze zdefiniowaniem koordynacji oraz zasad i sposobów jej wykonywania. Zdaniem PZ podkreślenia wymaga w szczególności fakt, że podstawowa opieka zdrowotna jest podstawą systemu ochrony zdrowia, w ramach której zapewniany jest dostęp do finansowanych ze środków publicznych świadczeń zdrowotnych profilaktycznych, w tym profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą, diagnostycznych, leczniczych, rehabilitacyjnych oraz pielęgnacyjnych, udzielanych w ramach ambulatoryjnej opieki zdrowotnej i pierwszego (wstępnego) kontaktu pacjenta z systemem ochrony zdrowia. W jej ramach świadczenia zdrowotne oraz wszechstronna, ciągła i skoordynowana opieka zapewniane są przez zespoły współdziałających ze sobą lekarzy, pielęgniarek i położnych. Posiadają oni kwalifikacje określone w niniejszej ustawie.
Zdaniem Federacji PZ opieka koordynowana nie może być dla świadczeniodawców obligatoryjna od 1 lipca 2019 r. - należy umożliwić fakultatywne wdrażanie tej formy zarządzania opieką nad pacjentem (w tym budżetu powierzonego) przez świadczeniodawców systemu ochrony zdrowia.
PZ krytycznie odnosi się także do propozycji związanych z funkcjonowaniem zespołów POZ. W opinii organizacji nic nie uzasadnia tworzenia opozycji, która wynika z projektu ustawy, świadczeniodawca - lekarz POZ, świadczeniodawca - zespół POZ. Nie ma bowiem przeszkody, aby wszystkie obowiązki nałożone na lekarza POZ i zespół POZ zostały nałożone na świadczeniodawcę udzielającego świadczeń w zakresie POZ. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego ingerencja ustawowa tworząca zespół POZ powinna wskazywać tylko na formę organizacji tych świadczeń, a brak przepisów normujących sposób i zasady ich funkcjonowania wywoła chaos lub wręcz uniemożliwi ich działanie.

Sprzeciw Federacji wywołuje zdanie umieszczone w rozdziale oceny skutków regulacji, gdzie stwierdzono, że obecnym problemem POZ jest brak motywacji lekarza, pielęgniarki i położnej POZ do skoordynowanej opieki nad pacjentem spowodowany systemem finansowania. Porozumienie Zielonogórskie uznaje to stwierdzenie za oburzające. Projekt ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej wymaga, zdaniem Federaci PZ, zdecydowanego przeredagowanie i doprecyzowania uwzględniając zgłoszone do niego uwagi.

Bez zwiększenia publicznych nakładów na ochronę zdrowia ani nie uda się żadna reforma

90 tysięcy funtów, czyli Brytyjczycy zapraszają Polaków

 

Zarobki lekarzy: Damian Patecki ze Związku Zawodowego Lekarzy emigruje z Polski

Brytyjskie placówki służby zdrowia chcą zatrudnić setki lekarzy z Polski

NHS chce zatrudniać GP z Polski, Litwy i Grecji

„POZ dla każdego”– wciąż tylko hasło

Odra wciąż groźna – nie zapominajmy o szczepieniach dzieci

Szczepienia przeciwko odrze są w Polsce obowiązkowe dla dzieci w wieku 13-15 miesięcy oraz w 10. r. życia (skojarzone szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce). Rośnie jednak liczba dzieci nieszczepionych, co wiąże się z przekonaniem rodziców, że w Europie odra została wyeliminowana lub że jest to jedna z tych chorób, które w dzieciństwie przechodzi się łagodnie, więc nie stanowi większego zagrożenia. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdziwe. W krajach europejskich regularnie pojawiają się nowe ogniska zwiększonej liczby zachorowań - obecnie tak jest np.w Rumunii czy na Ukrainie, w Niemczech. Także w Polsce według raportów Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny rośnie liczba chorych – tylko w tym roku zanotowano ponad 100 potwierdzonych przypadków, podczas gdy w 2010 r. było ich zaledwie 13, a w ub. r. - kilkadziesiąt.
– Odra rozprzestrzenia się drogą kropelkową, więc można się nią zarazić niezmiernie łatwo – tłumaczy lekarz rodzinny Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Zabielska-Cieciuch. – Jej przebieg jest burzliwy, objawia się światłowstrętem, bólami mięśni, gorączką i charakterystyczną wysypką. Najgroźniejsze są jednak powikłania choroby, wśród nich zapalenie płuc o ciężkim przebiegu, zapalenie mózgu czy mięśnia sercowego.
O tym, jak groźna może być odra, świadczą statystyki. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia odra powoduje 10 proc. wszystkich zgonów wśród dzieci poniżej piątego roku życia i stanowi ósmą przyczynę zgonów na świecie. To zatem choroba, której nie można lekceważyć, a najskuteczniejszym sposobem jej zapobiegania jest szczepienie.
– Zdarzają się przypadki zachorowań mimo szczepienia, bo rzeczywiście szczepionka nie daje stuprocentowej pewności uniknięcia zakażenia – przyznaje dr Joanna Zabielska-Cieciuch. – Daje jednak gwarancję, że jej przebieg będzie łagodniejszy. Nie narażajmy zatem naszych dzieci na niebezpieczne powikłania i szczepmy je.

Pracownicy szpitali wyrzuconych z sieci bez odpraw

 

Komunikat po spotkaniu w NFZ

W dniu 29.11.2016r. odbyło się spotkanie z Prezesem NFZ. W posiedzeniu uczestniczył Prezes Andrzej Jacyna wraz ze współpracownikami oraz Zespół Negocjacyjny Porozumienia Zielonogórskiego.
W trakcie negocjacji ustalono warunki funkcjonowania POZ w roku 2016r., które zostaną określone w nowym zarządzeniu prezesa NFZ na rok 2016.
Spotkanie odbyło się w konstruktywnej atmosferze.

Zespół Negocjacyjny PZ

 

Komunikat po spotkaniu w NFZ

W dniu 23.11.2016. odbyło się spotkanie Zespołu Negocjacyjnego PZ z Prezesem NFZ A.Jacyną.

Na spotkaniu nie doszło do żadnych uzgodnień. Planowane jest następne spotkanie.

Zespół Negocjacyjny Porozumienia Zielonogórskiego

 

Radziwiłł: Część problemów wskutek niedofinansowania

 

Porozumienie Zielonogórskie negocjuje warunki pracy POZ

Rozpoczęły się rozmowy przedstawicieli Porozumienia Zielonogórskiego z NFZ w sprawie warunków pracy w podstawowej opiece zdrowotnej – w roku przyszłym oraz w końcówce b.r.. We wczorajszym (15 listopada) spotkaniu w centrali funduszu z prezesem NFZ Andrzejem Jacyną uczestniczyli prezes PZ Jacek Krajewski i wiceprezes Marek Twardowski, wiceprezes Teresa Dobrzańska-Pielichowska oraz eksperci: Tomasz Zieliński i Marek Sobolewski. Reprezentanci PZ przedstawili m.in. uwagi do projektu zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie określenia warunków zawarcia i realizacji umów w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej. Ponadto wymienili poglądy na sprawy wykraczające poza ramy projektu.
Zespół negocjacyjny Federacji PZ podkreśla dobrą atmosferę wczorajszego spotkania i informuj
e o kolejnej rundzie rozmów już za tydzień.

Twardowski: Opieka koordynowana musi być wprowadzana fakultatywnie

Lekarz nie jest sekretarką

Pośpiech tworzy poczucie zagrożenia

W teatrze Zdrowie wystawiają "Grę pozorów"

Podsumowanie I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP

Podsumowanie I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP

"Życzymy Polsce zdrowia – co nas cieszy i niepokoi w polskiej służbie zdrowia” - to tytuł konferencji prasowej, zorganizowanej w Warszawie (19 października b.r.) w celu podsumowania I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP. Wziął w niej udział prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski.
Podczas konferencji dziennikarze otrzymali publikację, która jest efektem prac pracy 120 ekspertów i zawiera ponad 80 propozycji rozwiązań, które mogą pomóc w usprawnieniu systemu ochrony zdrowia w Polsce. Przypomnijmy, że współautorami Księgi Rekomendacji w części dotyczącej podstawowej opieki zdrowotnej są eksperci Porozumienia Zielonogórskiego.
Uczestnicy konferencji pozytywnie ocenili zmiany zapowiadane przez resort, dotyczące POZ oraz medycyny pracy.
- POZ jako filar systemu i medycyna pracy w większym stopniu zintegrowana z systemem oraz zajmująca się nie tylko pracownikiem w chorobie, ale też profilaktyką – w tych dwóch obszarach mamy consensus – mówi Jacek Krajewski. - Natomiast wątpliwości budzą propozycje zmian ustawy o świadczeniach gwarantowanych finansowanych ze środków publicznych, dotyczących sieci szpitali. Szpitalnicy mają do nich liczne zastrzeżenia, należy się więc spodziewać ostrej dyskusji. Ten temat, jako najbardziej kontrowersyjny, zdominował też dzisiejszą konferencję.
Pracodawcy RP zapowiadają już kolejną edycję Kongresu Zdrowia, która zostanie zorganizowana w przyszłym roku.

 

Eksperci PZ współautorami Księgi Rekomendacji Pracodawców RP

Podczas I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP naukowcy, lekarze, ekonomiści i pracodawcy przekazali na ręce ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła Księgę Rekomendacji. Księga jest efektem wielomiesięcznej pracy 120 ekspertów i zawiera ponad 80 propozycji rozwiązań, które mogą pomóc w usprawnieniu systemu ochrony zdrowia w Polsce. Współautorami rekomendacji dotyczących podstawowej opieki zdrowotnej są eksperci Porozumienia Zielonogórskiego. Panel, podczas którego dyskutowano na temat tego obszaru, prowadził prezes PZ Jacek Krajewski (wspólnie z Małgorzatą Gałązką-Sobotką), a jako eksperci brali w nim udział wiceprezes PZ Marek Twardowski i Marek Sobolewski.
- Księga Rekomendacji dotyczy 17 obszarów, ujmując wszystkie elementy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia – mówi prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski. - Postulaty związane z podstawową opieką zdrowotną ujęliśmy w 7 punktach, a dotyczą one trzech grup problemów. Pierwszy wiąże się ze strukturą POZ, w tym kształceniem kadr, by były jak najlepiej przygotowane do proponowanych zmian. I tu uznaliśmy m.in., że optymalnym modelem jest POZ bazująca na lekarzach rodzinnych, a więc należy stawiać na tę specjalizację. Kolejne grupy postulatów odnoszą się do sfery procesu zmian oraz ich efektu, ocenianego z punktu widzenia poprawy dostępności, jakości świadczeń oraz satysfakcji pacjentów.

Według Księgi Rekomendacji jednym z najważniejszych elementów, który wymaga zmian jest organizacja służby zdrowia oraz sprawne zarządzanie. Uczestnicy Kongresu uznali za konieczne m.in. zwiększenie publicznych wydatków na ochronę zdrowia do minimum 6 proc. PKB, urealnienie wycen procedur medycznych oraz dodatkowe nakłady na profilaktykę i edukację do poziomu średniej OECD.


Lekarz nie jest sekretarką

Trudno znaleźć gorzej wynagradzany zawód"

Podwyżki w służbie zdrowia - Radziwiłł proponuje 50 groszy

Lekarze, pielęgniarki i studenci medycyny jadą do pracy za granicą

 

Strajkują lekarze szpitalni

Strajk lekarzy szpitalnych we Francji

Minister zdrowia się pojawił, na pytania nie chciał odpowiadać

"Głodowe pensje, precz z wyzyskiem"

"By leczyć trzeba żyć". Pierwszy taki protest

Wielki protest służby zdrowia w Warszawie

"Nie samym powołaniem medyk żyje"

Młodzi lekarze w walkach ulicznych. Runda II

Marsz medyków. "Czas na zdrowie+"

Protest pracowników służby zdrowia

"Wszyscy medycy są na ulicy!" Idą przez Warszawę

Ulicami Warszawy przeszła manifestacja Porozumienia Związków Medycznych

8 powodów, dlaczego manifestacja rezydentów nic nie da

– perspektywa lekarza emigranta ze Szwajcarii

Test na solidarność

Nie chcemy, by umierali i lekarze i pacjenci.

Kocham tę robotę, nie chcę w niej umierać.

Bukiel: Północnokoreański sposób na kolejki

Rzecznik praw obywatelskich zajął się sprawą śmierci anestezjolożki

Leczenie kosztem życia lekarza

Tragedia w szpitalu. Lekarka zapracowała się na śmierć

Pakiet onkologiczny skrócił czas oczekiwania na leczenie... o 3 dni

Urlop – dobro luksusowe

Eksperyment na lekarzach

Bezprawie w majestacie prawa

Wybór między lekarzem żadnym a martwym

Lekarka zmarła na dyżurze. Pracowała czwartą dobę

Białogard: Lekarka zmarła po czterech dobach dyżuru.

Śmierć z przepracowania?

Reformy Radziwiłła. Znamy więcej szczegółów

BEZ DODATKOWYCH SIŁ I ŚRODKÓW REFORMA SIĘ NIE UDA

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przedstawił wczoraj założenia reformy systemu ochrony zdrowia, która ma być wprowadzana etapami. Resort zapowiada, że pierwsza jej część, dotycząca m.in. podstawowej opieki zdrowotnej, wejdzie w życie w lipcu 2017 roku.

Według zapowiedzi ministra zdrowia powstaną zespoły POZ, w ramach których (z utrzymaniem samodzielności zawodowej i finansowej) będą współpracować ze sobą lekarz, pielęgniarka, położna, pielęgniarka szkolna i dietetyk. Zespoły POZ mają także koordynować poruszanie się pacjentów po systemie opieki zdrowotnej i zbierać informacje na temat historii leczenia pacjentów, którzy uzyskali pomoc w szpitalach, czy w gabinetach opieki specjalistycznej. Odpowiadając na pytania dziennikarzy minister tłumaczył także, że konieczne jest wzmocnienie roli POZ, m.in. w leczeniu chorób przewlekłych, takich jak np. nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. Wielu z pacjentów z tymi schorzeniami jest pod stałą opieką specjalistów, choć z powodzeniem może ich leczyć lekarz rodzinny.

-Ze słów ministra wynika, że zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, reforma systemu ma wzmocnić rolę podstawowej opieki zdrowotnej - komentuje wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski. - To dobry kierunek, ale diabeł tkwi w szczegółach. Bez dodatkowych sił (lekarzy i pielęgniarek) i środków (finansowych i logistycznych) to się nie uda. Przez całe dziesięciolecia media i decydenci z Miodowej wbijali do głowy naszym pacjentom, że leczyć należy się u specjalistów i w szpitalach, a lekarz POZ jest od wypisywania skierowań i powtarzania leków. Przywrócenie prawidłowej świadomości społecznej będzie niezwykle trudne. Dobrze wykształceni polscy lekarze rodzinni świetnie sprawdzają się w krajach Unii Europejskiej, gdyż tam nikt nigdy nie podważał ich wiedzy i umiejętności. Bez przeprowadzenia dużej kampanii społecznej nie ma mowy o przywróceniu zaufania zarówno pacjentów, jak i innych uczestników systemu ochrony zdrowia do wiedzy i umiejętności lekarza rodzinnego w Polsce. Eksperci Porozumienia Zielonogórskiego, będąc członkami zespołu do opracowania strategii rozwiązań systemowych w zakresie POZ, optują za tworzeniem zespołów POZ i rolą przewodnika lekarza dla pacjenta w systemie. Budzi mój niepokój zapowiedź wzrostu nakładów na ochronę zdrowia dopiero od 2018 roku. Budzi mój niepokój w dwójnasób - gdyż minister zdrowia do tej pory niczego z nami odnośnie zapisów ustawy nie uzgodnił. Nie wskazał również, od kiedy wzrosną nakłady na POZ, a przecież musimy dojść do europejskiego poziomu finansowania POZ, czyli 20 proc. sumy przeznaczonej na cały system (obecnie to niecałe 13 proc.). W planie finansowym NFZ na 2017 rok nie widzę znaczącego wzrostu nakładów środków finansowych dla POZ! Jeśli ma to się udać - to na pewno tylko wtedy, jeśli dojdzie do uzgodnień z wykonawcami, czyli lekarzami POZ. I tak mam bardzo dużo wątpliwości, czy z przeciążonego ponad miarę europejską POZ coś jeszcze da się wycisnąć...

Cieszy zapowiedź wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc PKB, ale dochodzenie do tego przez 10 lat jest stanowczo zbyt wolne.

 

 

Bukiel: To zapowiedź kolejnej pseudoreformy

Dzielenie biedy w polskiej służbie zdrowia

Biała służba jest wkurzona

Radziwiłł: W systemie brakuje 35 mld zł

Do naprawy systemu jest potrzebna wola polityczna

"Marnotrawienie czasu lekarzy jest karygodne

W USA rosną dopłaty pacjentów do leczenia

Życie Polaka w cenie Big Maca

„Wiesz, on tak gada, bo musi”, czyli o roli przekonań w komunikacji

Miliard euro w prezencie

Nawet komuniści płacili lekarzom więcej

Polak wydaje na zdrowie 5,3 proc. dochodów

 

 

Incydent w rozmowach lekarzy rodzinnych z NFZ

 

 

 

Czy lekarze POZ przedłużą kontrakty z NFZ?

30 czerwca tracą ważność tegoroczne umowy z NFZ w podstawowej opiece zdrowotnej. Porozumienie Zielonogórskie – jedyna reprezentatywna organizacja świadczeniodawców POZ – od wielu tygodni negocjuje z funduszem warunki nowych umów. Ostatnie spotkanie jej przedstawicieli z p.o. prezesa NFZ (15 czerwca) nie zakończyło się żadnymi ustaleniami. Z notatki ze spotkania zamieszczonej na stronie NFZ wynika, że PZ nie przyjęło propozycji wzrostu wartości współczynników korygujących od 1 września 2016 r. W rzeczywistości jednak sedno braku porozumienia leży gdzie indziej:

-Nie było pola do jakichkolwiek rozmów, bo NFZ przedstawił błędne dane liczbowe, dotyczące finansowania POZ – wyjaśnia prezes PZ Jacek Krajewski. - Już po spotkaniu fundusz naprawił swój błąd, otrzymaliśmy inną wersję, tym razem prawidłową. Na tej podstawie jesteśmy gotowi dalej pracować nad kształtem nowych umów.
Negocjacje prowadzone przez Porozumienie Zielonogórskie dotyczą także przekazania na rzecz POZ części nadwyżki finansowej, wynikającej z tegorocznego planu finansowego NFZ. W opinii PZ, powstanie takiej nadwyżki to dobra okazja, by
zrealizować wielokrotne zapowiedzi ministra zdrowia o konieczności wzmocnienia POZ. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego nie jest to możliwe bez ruchów finansowych. Wbrew propagandzie, szerzonej zwłaszcza za czasów b. ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, nie chodzi o to, że lekarze chcą więcej zarabiać. Największym problemem w POZ są wieloletnie błędy i zaniedbania kolejnych rządów, które doprowadziły do tego, że ten (jak sama nazwa wskazuje) PODSTAWOWY element systemu dryfuje na skraj zapaści.

-Pamiętajmy, że jesteśmy także pracodawcami – dodaje prezes PZ Jacek Krajewski. - Zatrudniamy choćby pielęgniarki, które w POZ są też zapracowane i powinny być odpowiednio wynagradzane. Nam zależy przede wszystkim na poprawie jakości świadczeń w POZ. Nie da się tego zrobić, jeśli obciążony biurokracją lekarz ma często dla pacjenta 7 minut. Lekarze POZ są coraz starsi, a młodzi nie są chętni do wybierania specjalizacji z medycyny rodzinnej i pracy w przychodniach. Luka pokoleniowa nieustannie się pogłębia, dlatego stworzenie mechanizmów – także finansowych – zachęty do pracy w POZ jest jedną z pilniejszych potrzeb reformy systemu.

 

"Nakłady na służbę zdrowia w Polsce są za niskie"

Lekarze rodzinni popierają postulaty rezydentów

 

rezydenci.org.pl

 

                       Rząd zapowiedział znaczne podwyżki płac w służbie zdrowia

Węgry - zapowiedź znacznych podwyżek w służbie zdrowia

Zarobki za oceanem

Karta kolonijna bez wpisu lekarza

Wielu organizatorów wypoczynku dla dzieci i młodzieży posługuje się nieaktualnymi wzorami kart kwalifikacyjnych, bezpodstawnie żądając wpisu lekarza. Naraża to rodziców na niepotrzebne wizyty w przychodni, gdzie w dodatku spotkają się z odmową – bo według obowiązujących przepisów to nie lekarz, ale rodzice podpisują się pod informacjami na temat zdrowia, zawartymi w formularzu.

-Tę kwestię regulują przepisy rozporządzenia ministra edukacji w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży (aktualna wersja z 30 marca 2016 r.) – wyjaśnia ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg. – Załącznik nr 6 do tego rozporządzenia zawiera wzór karty kwalifikacyjnej uczestnika wypoczynku. Nie ma w nim miejsca na wpis lekarza. Pod rubrykami z informacjami o stanie zdrowia czy przebytych szczepieniach ochronnych podpisują się rodzice lub opiekunowie. To zresztą słuszne rozwiązanie, bo kolonie czy obozy dla dzieci to przecież zwykła zwykła rekreacja, nie ma potrzeby lekarskiej kwalifikacji.
Inna sprawa, gdy wypoczynek jest o podwyższonym ryzyku zdrowotnym (np. obóz sportowy). Wówczas po stronie organizatora leży odpowiednie zabezpieczenie, a dzieci powinny być kwalifikowane przez lekarza medycyny sportowej – czyli także nie przez lekarza rodzinnego.
Rozporządzenie ministra edukacji w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży było znowelizowane 30 marca 2016 r., ale brak kwalifikacji lekarskiej do wypoczynku dzieci i młodzieży nie jest nowością – obowiązuje od lat. Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego niektórzy organizatorzy wciąż upierają się przy swoim.
 

 

"Przy systemie opartym o świstki papieru luki w dokumentacji są nieuniknione"

 

Konieczne zmiany w systemie przepływu danych medycznych

W opublikowanym niedawno raporcie na temat prowadzenia dokumentacji medycznej Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę na nieprawidłowości, stwierdzone u większości kontrolowanych podmiotów. Część z nich według izby wynika z nienależytej staranności personelu. Takie przypadki w istocie zasługują na krytykę, jednak Porozumienie Zielonogórskie wskazuje, że sedno problemu leży gdzie indziej.

Skontrolowanym podmiotom podstawowej opieki zdrowotnej NIK zarzuca m.in. brak w dokumentacji informacji o przeprowadzonych zabiegach lub operacjach, pobytach w szpitalu czy poradach u specjalistów.
- Często o nich po prostu nie wiemy – tłumaczy lekarz rodzinny i ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Małgorzata Stokowska-Wojda. - W praktyce wygląda to tak, że pacjent, który np. leczył się u specjalisty, otrzymuje od niego w formie papierowej informację dla lekarza POZ o przebiegu leczenia. Czy zaniesie ją do swojej przychodni? Jeden to zrobi, inny nie. Przy systemie, opartym o świstki papieru, luki w dokumentacji są nieuniknione i trudno z nich czynić zarzut lekarzom, którzy nie mają odpowiednich narzędzi. Takim narzędziem mógłby być choćby już funkcjonujący ZIP (Zintegrowany Informator Pacjenta), zawierający wszystkie dane medyczne. Mógłby – ale nie jest, bo z niezrozumiałych powodów lekarze nie mają do niego dostępu. Brak wiedzy lekarza na temat przebiegu leczenia jest niekorzystny przede wszystkim z punktu widzenia korzyści samego pacjenta.

Eksperci Porozumienia Zielonogórskiego wielokrotnie zwracali uwagę na nadmiar obowiązków biurokratycznych, dotyczących m.in. prowadzenia dokumentacji. Także NIK zauważa problem, podkreślając w raporcie brak czasu na uzupełnianie dokumentacji. Jednocześnie NIK we wnioskach pokontrolnych zwróciła się do ministra zdrowia o doprecyzowanie procedury udostępniania dokumentacji medycznej. W jej ocenie przepisy dotyczące prowadzenia i udostępniania dokumentacji medycznej nie precyzują niektórych kwestii istotnych w tej sprawie. „W efekcie świadczeniodawcy przyjmują w swojej działalności różne rozwiązania organizacyjne, nie zawsze korzystne dla pacjentów” - czytamy w raporcie.

-Warto jednak zauważyć, jak niewielka jest skala tego problemu, mimo że jest on często nagłaśniany (a wręcz wyolbrzymiany) np. przez Rzecznika Praw Pacjenta – dodaje Małgorzata Stokowska-Wojda. - NIK ustaliła, że do 24 świadczeniodawców objętych kontrolą w badanym okresie wpłynęło ok. 38 tysięcy wniosków o udostępnienie dokumentacji medycznej. Tymczasem skarg na nieprawidłowości związane z jej uzyskaniem było zaledwie 19.

 

 

Dwa dni protestu lekarzy

Rozkułaczyć lekarzy!

EDM rozwiązuje wieloletni spór o oryginały

Nowe zasady ordynacji leków i ich praktyczne skutki

Spotkanie z Prezesem NFZ



Dzisiaj – 5 maja 2016 – odbyło się spotkanie Zespołu Negocjacyjnego Porozumienia Zielonogórskiego z Prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzejem Jacyną.
Strony uzgodniły, że od 1 kwietnia 2016 r. obowiązują następujące zasady pracy w POZ:
1. Sprawozdawczość indywidualna według PESEL przestaje obowiązywać od miesiąca kwietnia (ostatnia obowiązywała za miesiąc marzec)
2. Sprawozdawczość zbiorcza z badań diagnostycznych za pierwsze półrocze tego roku ma być wykonana do 20 lipca 2016 r.
3. Od pierwszego kwietnia zostaje zniesione wyliczanie wskaźnika badań diagnostycznych.
4. Od 1 kwietnia 2016 wszyscy lekarze POZ otrzymują stawkę bazową roczną w wysokości 144 zł.

Zespół przedstawił warunki niezbędne do realizacji świadczeń w POZ od 1 lipca 2016 – Prezes NFZ przyjął to do wiadomości i szczegółowej analizy. W stosownym czasie strony spotkają się ponownie w tej sprawie.

Jacek Krajewski
Marek Twardowski
Teresa Dobrzańska-Pielichowska
Marek Sobolewski
Tomasz Zieliński

 

Spotkanie w Ministerstwie Zdrowia

 

Prezes Federacji PZ Jacek Krajewski wraz z wiceprezesem Markiem Twardowskim spotkali się we wtorek 19 kwietnia b.r. z Ministrem Zdrowia Konstantym Radziwiłłem .Głównym tematem spotkania były zasady kontraktowania świadczeń w POZ , które będą obowiązywać od czerwca do końca 2016 roku.Podczas rozmów nie zapadły wiążące ustalenia.Zaplanowano kolejne spotkania poświęcone temu ważnemu dla wszystkich lekarzy POZ zagadnieniu.

 

Choroba systemu postępuje

Na ile obecny rząd wycenia pracę lekarza?

Podatek zdrowotny

Lekarze kontra media. Będą zespoły szybkiego reagowania?

Radziwiłł: Chcę zmienić system ochrony zdrowia w służbę zdrowia

 

Korzystałeś z opieki medycznej, a nie masz do tego uprawnień?

Spodziewaj się rachunku od NFZ

 

Oszczędności dla ZUS, dodatkowe obowiązki dla lekarzy

 

Bartosz Arłukowicz przewodniczącym sejmowej komisji zdrowia

                                 Podwyżki pielęgniarek kosztem pacjentów

 

                                           Podwyżki pielęgniarek kosztem nadwykonań

Czy system budżetowy wyjdzie nam na zdrowie?

Czy w Polsce zabraknie lekarzy?

Nowe wytyczne ERC dotyczące resuscytacji

NFZ: Niezbędne coroczne zwiększanie finansowania o ok. 500 mln zł

OECD: Pacjent w Polsce czeka i stara się przeżyć

Radziwiłł o planach PiS: Koordynacja, nie konkurencja

   Bukiel współczuje Radziwiłłowi

  • Współpłacenie...

    Kajdany, wersja 2.0

    Rumuńscy lekarze wywalczyli podwyżki

     

                 Gra w zielone i czerwone

    Miliard. W rozumie

    Kolejka do rejestracji w Centrum Onkologii. Trzeba czekać nawet... cztery godziny!

     

  • Hosting zapewnia

    Ostatnia aktualizacja tej witryny:01-10-19